Rozszerzanie diety Borysa

 Kategoria Odżywianie

W końcu zabieram się za ten wpis! Ostatnio jakoś tak mi ten czas ucieka. Wieczorami jestem zbyt zmęczona, żeby robić takie rzeczy, a w ciągu dnia przy Borysie nie ma szans. Mam nadzieję, że uda mi się dzisiaj opisać co i jak. Często mnie o to pytacie. Co prawda ja sama się uczę na swoich doświadczeniach i błędach, ale chętnie się z wami tym podzielę.

Jeżeli chodzi o rozszerzanie diety to oczywiście byłam świadoma, że według WHO należy dążyć do WYŁĄCZNEGO KARMIENIA PIERSIĄ DO KOŃCA 6 MIESIĄCA ŻYCIA DZIECKA. Przyznam, że szybko ten czas zleciał i kiedy Borys miał ponad 5 miesięcy zaczęłam się zagłębiać w temat.

Jednak pierwsze co zrobiłam to zamówiłam akcesoria potrzebne do rozszerzania. Nie będę tutaj wymyślać, że najpierw się oczytałam jak rozszerzać, jakimi produktami itd:) Popytałam tylko swoich koleżanek, które już mają dzieci. Byłam bardzo podekscytowana wybierając mu kubeczki, miseczki itp:). Zamówiłam więc przez internet miseczkę i łyżeczki firmy „Done by deer”, kubeczek „Doidy cup” i kubek ze słomką „B.Box”, miseczkę silikonową która się przykleja „Doidy Bowl”, krzesełko Ikea „Antilop” i podnóżek do krzesełka na Allegro, śliniaki Ikea. Później jak zobaczyłam jak wszystko się brudzi przy tym jedzeniu to dokupiłam ubranko do karmienia Smyk i Ikea, jeszcze przy okazji miseczki Ikea i łyżeczki Ikea (one są jednak duże).

Jak miałam już wszystko zamówione to zaczęłam czytać na stronie: www.1000dni.pl oraz www.mamaginekolog.pl.  Bardzo pomocnym okazał się webinar prowadzony przez dietetyk Panią Zuzannę Antecką, która prowadzi bloga: www.szpinakrobibleee.pl. Bardzo fajnie też, opisuje na swoim blogu co i jak jeśli chodzi o rozszerzanie diety. Myślę, że na podstawie wpisów Pani Zuzanny bardzo dużo się dowiecie. Nie będę wam tutaj tego wszystkiego pisać bo to nie ma sensu, żebym powielała to co jest na tych stronach. Po krótce najistotniejsza dla mnie rzecz to, to, że nie ma jakiegoś specjalnego harmonogramu wprowadzania poszczególnych produktów. Zresztą jak pytałam swoich koleżanek to serio każda zaczynała od czegoś innego.

Dowiedziałam się również, że PTGHiŻD (Polskiego Towarzystwa Gastrologii, Hepatologii i Żywienia Dzieci) mówią, iż pokarmy uzupełniające należy wprowadzać do menu niemowlaka nie wcześniej niż po skończonym 17. tygodniu życia i nie później niż do końca 26 tż. – u nas skończone 6 miesięcy wypadało na 27 tydzień więc zaczęłam jakoś 1,5 tygodnia szybciej, ale to tylko dlatego, że po prostu nie mogłam się doczekać bo miałam już wszystko kupione, a Borys był jedzeniem bardzo zainteresowany:). Nie siedział co prawda wtedy jeszcze tak stabilnie (nie wiem, czy jakieś dziecko siedzi stabilnie w tym wieku) – dawałam mu jedzenie albo na swoich kolanach, albo w krzesełku, ale mocno pilnowałam jego pozycji. Dmuchana wkładka do krzesełka dużo pomagała.

Przyznam, że pierwszy tydzień to dosłownie zjadał czegoś łyżeczkę lub dwie. Nie zaczynałam też od typowego BLW. Wiem, że teraz na tą metodę jest duże WOW, ale jakoś od początku zakładałam, że będę robiła w formie mieszanej. Jako pierwsze podałam mu ugotowane zblendowane płatki owsiane z dodatkiem mojego mleka. Jednak tego osobiście nie polecam, bo klei nie to cholernie. Borysowi się to bardzo podobało i wszystko było oblepione:)).

Dla mnie rewelacyjne są kaszki firmy HELPA. Bardzo duży wybór, naturalne. Kupiłam jakoś w następnym tygodniu. Następnego dnia podałam mu rozgniecionego ziemniaka z moim mlekiem (próbowałam mu dać najpierw samego ziemniaka, ale jak zobaczyłam jak nie krztusi to zrezygnowałam). Następnie dałam mu rozgniecioną pietruchę z marchewką ( niby powinien być jeden produkt wprowadzany, ale jakoś tak dałam dwa. Nic nie uczuliło, więc nie mieliśmy problemu).

Teraz już wymienię jak poszło dalej tyle co zapisałam: Kaszka manna firmy helpa ugotowana na wodzie z dodatkiem mojego mleka, rozgnieciony batat z mlekiem kokosowym, kaszka helpa owsiane-gryczano-jaglana + maliny + troszkę masła, batat w kawałkach + maliny, gerber jabłko cukinia, znowu kaszka manna. Posiłki stałe były wprowadzane raz dziennie przez te 1,5 tygodnia.

Jajo kurze całe wprowadziłam po 6 miesiącu, nie rozdzielałam na białko i żółtko. Zrobiłam Borysowi po prostu omleta z całym jajkiem i bananem. Mięso również wprowadziłam kiedy skończył 6 miesięcy i były to słoiczki ponieważ miałam pewność, że te produkty pod kątem jakości są przebadane. Jedyne co w nich mi nie odpowiadało to tak bardzo gładka konsystencja. Najpierw wpadł indyk z warzywami póżniej wołowina z warzywami, królik z warzywami. Oczywście nie były to 3 dni z rzędu. Było to przeplecione takimi produktami jak dynia w formie musu, awokado, kalafior i w kawałkach i rozgnieciony, burak w plackach, brzoskwinia, arbuz…

Myślę, że nie ma sensu dalej wymieniać. Nie ma tutaj naprawdę jakiejś kolejności. Owoce często podawałam w kawałkach, potarte, warzywa i w kawałku i rozgniecione. Wy możecie zacząć zupełnie od czegoś innego. Możecie sobie wybrać dowolną formę. Na stronie 1000 dni napisane jest RODZIC/OPIEKUN DECYDUJE CO DZIECKO ZJE, KIEDY I JAK JEDZENIE BĘDZIE PODANE. DZIECKO DECYDUJE CZY POSIŁEK ZJE I ILE ZJE.

I tak naprawdę jest!! Tak jak pisałam wyżej nie ma u nas wyłącznie metody BLW – jest mieszana… jest tak dlatego ponieważ nie podoba mi się jak Borys się krztusi, jak wyrzuca jedzenie poza krzesełko nie wkładając nic do buzi.(Teraz mamy już 7 miesięcy, prawie dwa zęby i to jedzenie wygląda już dużo lepiej). Nie oznacza, to że wpycham mu jedzenie na siłę łyżeczką do buzi. Od początku była u nas metoda mieszana. Daję mu produkty zarówno do rączki (u nas sprawdza się wtedy najlepiej tylko jeden produkt, bo jak jest więcej to właśnie wszystko ląduje poza stolikiem) i podaję również jedzenie łyżeczką – tylko do momentu jeżeli Borys wyciąga do tej łyżeczki rączkę. Jest u nas tak, że on zawsze trzyma sobie tą łyżeczkę i kieruje nią do buzi (oczywiście z moją pomocą). Uważam, że nie ma w tym nic złego jeśli nie dajemy dziecku jedzenia na siłę. Zdarza się również tak, że Borys nie chce nic zjeść no i trudno. Dorosłym również zdarza się brak apetytu.

Nigdy też całkowicie nie rozdrabniałam jedzenia. Wyjątkiem były słoiczki które pisałam, że podawałam.

No i dajmy się dziecku wybrudzić, dotykać jedzenie – nawet jak pomagamy łyżeczką.

Najważniejsze, żeby dawać dziecku dobre jakościowo produkty, odżywcze produkty. Dziecko przede wszystkim musi nauczyć się  jeść  ( w 8 miesiącu kawałki już powinno dostawać obowiązkowo ), bo to jedzenie w przyszłości zastąpi mu całkowicie mleko. Jedzenie musi mu dostarczać witamin i minerałów. W 12 miesiącu życia dziecko powinno być gotowe do spożywania produktów z „rodzinnego stołu”. Jest to na pewno fajna okazja do zmiany swoich nawyków żywieniowych, ograniczenia soli i produktów przetworzonych.

Nauka jedzenia jest również niezbędna do prawidłowego rozwoju motoryki jamy ustnej, języka, gardła – dlatego istotne jest wprowadzanie różnych form pożywienia.

Jeśli chodzi o cukier, sól , soki to też chyba nie muszę się rozpisywać bo to jest oczywiste, że nie podajemy :))

Co ten wpis ma na celu?? To abyście mamusie się nie stresowały tak bardzo rozszerzaniem diety. Ja też jestem pierwszy raz mamą, pierwszy raz rozszerzam dietę. Robię trochę to co podpowiada mi serce matki:)). Staram się urozmaicać coraz bardziej dietę, dawać dobre jakościowo produkty. Wymyślam swoje przepisy, korzystam również z książki „Alantkowe BLW”. Najważniejsze dla mnie żeby było zdrowo:). Są takie dni, że się napracuję, a moje jedzenie zostaje odrzucone. Trudno. Nie tym to innym razem:))

Mam nadzieję, że chociaż trochę ten wpis będzie przydatny. Polecam  również zajrzeć na strony, które wam podałam:))

No i pytajcie w komentarzach o co chcecie – chętnie odpowiem:)

PaPaPaPa

Na koniec zdjęcia, jak to wygląda w prawdziwym życiu:))

Showing 7 comments
  • Daria
    Odpowiedz

    Czytam czytam i sobie uświadomiłam że to zaraz czeka i mnie 🙈 A my wgl nie jesteśmy z Lilą przygotowane 😁 chyba przez te 3 tygodnie przewertuje strony o których pisałaś i już pomału nastawie się psychicznie na ten chaos 😁 dziękuję za ten wpis i pozdrawiam super mamuśkę i uroczego Boryska ❤

  • Sylwia
    Odpowiedz

    Gratulacje bardzo fajny post! Jestem z tobą na IG już od dawna, sama urodziłam synka w tym roku i mam zawsze mega zabawę obserwując Was, i podobnie jak ty rozszerzam dietę Szymona metodą mieszaną, na luzie, bez tzw „spiny”.

    • fitbysobota
      Odpowiedz

      Dzięki:*

  • Ola
    Odpowiedz

    Ile posiłków dziennie podajesz Boryskowi na dzień dzisiejszy? Pytam z czystej ciekawości, mam córeczkę w podobnym wieku.

    • fitbysobota
      Odpowiedz

      Aktualnie 2-3:)

  • Monika
    Odpowiedz

    Ojej, jaki on słodki i śliczny na tym pierwszym zdjęciu 😍 Wiem, że komentarz nie adekwatny do merytoryki tekstu, ale musialam to napisać 😉

    • fitbysobota
      Odpowiedz

      dziękujemy:)

Leave a Comment