Pierwszy Dzień Mamy

 Kategoria Bez kategorii, Lifestyle

Witajcie!!

Drugi dzień zabieram się za pisanie nowego wpisu, ale jakoś syn wybudza się od razu jak zaczynam pisać 🙂 (w zasadzie minęły już kolejny dwa dni:))

Właśnie leżę obok niego i próbuję coś sklecić na telefonie, a on leży z termoforkiem na brzuchu, bo coś mu dokucza. I zastanawiam się czy dobrze robię bo może lepiej byłoby iść spać 😂?  Macierzyństwo to piękna rzecz, ale wymaga niezliczonych pokładów energii!!

Dzisiaj mój pierwszy dzień mamy…jak się czuję?? Cudownie! Takie małe święto, a teraz tak cieszy. Mateusz wstał z Borysem o godzinie 6, a w zasadzie to Borys go zmusił :). Dzisiaj chłopaki dali mi pospać do 9:30 ( oj pięknie się spało). Na śniadanie czekała na mnie owsianka kakaowa z thermomix :). Przed śniadaniem oczywiście było karmienie i chyba Borys czuł, że dzisiaj jest wyjątkowy dzień, bo podczas jedzenia dosłownie nie odrywał ode mnie wzroku. Patrzył tak głęboko, że, aż trudno było mi uwierzyć, że akurat dzisiaj tak patrzy. Ach… to bycie mamą… Chciałabym się podzielić z wami tym uczuciem, szczęściem jakie wypełnia moje serce. Niestety się nie da;p

Wracając do dzisiejszego dnia, to później udało nam się wyskoczyć na kawę i obiad w knajpie. Było to nasze pierwsze takie wyjście z synem i muszę przyznać, że mimo iż nie spał, to po prostu uśmiechał się i dotrzymywał nam towarzystwa ( po uprzednim karmieniu oczywiście😂 – ostatnie 3 dni strasznie często i dużo je 🤷‍♀️) . Dostałam jeszcze w prezencie koszulkę z napisem „mamulka”. No po prostu idealny dzień mamy. Poza tym, że padam na twarz bo synuś za wiele nie chciał dzisiaj spać. 

Jak wiecie w dzisiejszym świecie internetu w tym dniu sypią się zdjęcia z mamami, cudownymi opisami itp. Dzisiaj i ja „dumna” mogłam wystawić zdjęcie na swoim portalu społecznościowym jako mama. Nie żeby był to priorytet, tylko po prostu jak wiecie codziennie na profilu staram się być! Sama osobiście niestety relacji ze swoją mamą nie posiadam. W sumie to nawet nie potrafię powiedzieć czy coś czuję do swojej mamy. Jest mi ona totalnie obojętna i do życia nie potrzebna. Kiedyś wiadomo istniała w moim życiu, ale było to dawno. Po każdych przykrych doświadczeniach uczucie i szacunek po prostu gasł. Od dwóch lat nie zamieniłyśmy ze sobą słowa, a jej ostatnie słowa wypowiedziane do mnie to, że jestem „pierdoloną milionerką” ( dodam że nie jestem😂 (a szkoda ), mało tego nawet nie jestem bogata i na każde pieniądze ciężko pracuję. I raz jest lepiej, a raz jest gorzej – jak to w życiu (koronawirus i nam dał popalić)) . Ok może te słowa były wypowiedziane po alkoholu, ale to nie tłumaczy niczego. Nie życzę nikomu usłyszeć takich słów od własnej mamy, gdzie z totalnej biedy wyszło się na jakiś poziom, a twoja mama zamiast być z ciebie dumna to Ci zazdrości. No cóż, życie.

Dzisiaj będąc mamą nie wyobrażam sobie, żeby moje dziecko w przyszłości nie darzyło mnie uczuciem. Mam najdzię, że dostanie ode mnie tyle miłości, że będę dla niego najlepszą mamą na świecie. Piszę o tym ponieważ chciałam wam przybliżyć dlaczego ten dzień jest dla mnie ważny. Domyślam się też, że nie jestem jedyną osobą, która mierzyła czy nawet mierzy się z takimi problemami. Nie chcę się tutaj na ten temat rozwijać, bo też nie o to mi chodzi!

Całe szczęście mam dobrą teściową :))

Pomijając już sam ten wyjątkowy dzień to za nami już prawie 3 miesiące. Serio nie wiem kiedy to zleciało. 

 Idę spać dokończę jutro 😂…

…i wróciła po dwóch dniach 😂. 

Piszę dalej na telefonie a syn mi śpi na rękach. A więc za nami prawie 3 miesiące. Pełne niewyobrażalnej miłości, kilku zmartwień, nieprzespanych nocy😂 – znaczy się nie całkowicie nie przespanych. Zwykle 2-3 pobudki w ciągu nocy. Czasami częściej. O dziwo da się normalnie funkcjonować w ciągu dnia. Po prostu zamiast jednej kawy często są dwie:). Ponadto koronawirus spowodował, że Mateusz siedzi w domu i dzięki temu możemy dzielić się obowiązkami. Kiedy jedno z nas ma większą potrzebę snu to po prostu śpi:). Zresztą nie mogę narzekać bo Borys jest raczej spokojnym dzieckiem, ładnie zasypia, nie mamy problemów z kolką:). Najważniejsze, że lubi spacery na których ja mogę wracać do formy 🙂 

Wracając do tego całego macierzyństwa, to bardzo się bałam, że sobie nie poradzę albo co gorsza nie będzie we mnie tyle miłości ( ale ja durna byłam). Z pełną świadomością na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że to jest najpiękniejsze i najbardziej wyjątkowe uczucie!! Nawet teraz się zastanawiam na co tyle czekaliśmy 😂. 

Codziennie każdy najmniejszy uśmiech, każdy gest syna wypełnia nasze serca taką radością, że nie wiem jak to było bez tego. Co tu dużo mówić – można patrzeć i patrzeć, a z każdym dniem kochasz jeszcze bardziej. 

Nie mówię też, że nie jestem nigdy zmęczona…oj czasami jestem, ale mimo zmęczenia jestem szczęśliwa! Mój mąż też bardzo angażuje się w ojcostwo, a to bardzo duża pomoc. Swoją drogą odpoczywać też za bardzo nie potrafię 😂🙉. Bo zawsze jest milion rzeczy do zrobienia…:) 

Do następnego ❤️

Showing 2 comments
  • M
    Odpowiedz

    <3 dużo miłości, wzajemnego wsparcia i zdrówka dla Waszej cudownej rodzinki 🙂

  • Aga
    Odpowiedz

    Ja też nie wiedziałam, czy podołam jako mama. Wcześniej dzieci moich koleżanek w ogóle nie wzbudzały we mnie instynktu. Teraz patrzę na mojego synka i nie mogę pojąć, że można tak mocno kochać.
    Myślałam, że nie dam rady, nie przespać nocy – nie przespałam ani jednej od 10 miesięcy. Wiem, że jeszcze wiele nieprzespanych przede mną i przestałam w ogóle o tym myśleć. Uśmiech synka na dzień dobry wynagradza wszystko:)

Leave a Comment